Wybory 2010 - komentarze ISP.
Niełatwe wybory
24-05-2010
Propozycja zmian w Ustawie o wyborze Prezydenta RP, przewidująca ułatwienia dla wyborców w procedurze uzyskiwania zaświadczeń o prawie do głosowania, nie będzie już przed wyborami rozpatrywana przez Sejm. Zaświadczenia takie uprawniają do oddawania głosu w dowolnie wybranym przez wyborcę lokalu wyborczym.
Jest to kolejne z serii niepowodzeń w próbach wprowadzenia do Ustawy o wyborze Prezydenta RP rozwiązań ułatwiających wyborcom udział w wyborach. Mechanizmów zwiększających gwarancje konstytucyjnej zasady powszechności wyborów. Stanowiących standard w państwach Unii Europejskiej.
W czasie prac nad nowelizacją ustawy o wyborze Prezydenta RP, które toczyły się w 2008 i 2009 roku nie znalazła uznania Ustawodawcy większość propozycji nowych konstrukcji, czyniących procedury głosowania bardziej dostosowanymi do potrzeb wyborców. Pakiet takich innowacji zgłaszany wówczas m.in. przez Instytut Spraw Publicznych przewidywał:
- wprowadzenie możliwości głosowania korespondencyjnego dla polskich obywateli przebywających poza granicami kraju (propozycja ta nie spotkała się z zainteresowaniem posłów i odrzucono ją już na początkowym etapie prac parlamentarnych – nie znalazła się nawet w projekcie zmian w ustawie),
- ustanowienie możliwości głosowania przez dwa dni (rozwiązanie to znalazło się w projekcie, jednakże w późniejszych głosowaniach poparł je jedynie Klub Parlamentarny Platformy Obywatelskiej i ostatecznie propozycja ta nie znalazła się w znowelizowanej Ustawie o wyborze Prezydenta RP).
W późniejszym czasie z inicjatywy PO przygotowana została jeszcze jedna, krótka nowelizacja ustawy o wyborze Prezydenta RP – przewidująca zmianę godzin głosowania – tak aby wybory odbywały się w godzinach 8 - 22 (podobnie rozwiązanie przewiduje Ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego). Ustawę, którą udało się uchwalić w Parlamencie, Prezydent RP Lech Kaczyński skierował do Trybunału Konstytucyjnego.
Jedyną poważną zmianą, którą udało się wprowadzić i jaka będzie obowiązywać w najbliższych wyborach, jest umożliwienie wyborcom niepełnosprawnym i w zaawansowanym wieku głosowania przez pełnomocnika. Konstrukcja ta, popierana od wielu lat m.in. przez Państwową Komisję Wyborczą, może ułatwić tej grupie wyborców realny udział w głosowaniu. Niestety, nadzwyczajne okoliczności wyborów prezydenckich 2010 roku, w tym krótkie terminy, nie sprzyjają dotarciu z informacją o tej nowej możliwości do osób najbardziej nią zainteresowanych. Może to negatywnie odbić się na skuteczności tej potrzebnej procedury głosowania.
Ten krótki bilans prób modernizacji prawa wyborczego mającej na celu należyte zagwarantowanie wyborcom korzystania z ich praw, raz jeszcze wskazuje na duży opór Ustawodawcy przed wprowadzeniem tego typu zmian. Nawet mimo sukcesu jakim jest bez wątpienia wprowadzenie instytucji pełnomocnika.
Dyskusja na temat innowacji w prawie wyborczym jest zwykle skrajnie upolityczniona. Można odnieść niepokojące wrażenie, że zamiast argumentów merytorycznych, dotyczących technicznych aspektów opisanych wyżej propozycji, dominuje krótkowzroczna, partyjna rachuba, oparta na intuicyjnych przekonaniach polityków. Niekiedy są to zresztą przekonania dość jasno artykułowane i wspierane przez podobnie intuicyjne (bo nie poparte wynikami badań) wypowiedzi „ekspertów” - komentatorów wskazujących, dla której partii liczne uczestnictwo obywateli w wyborach jest bardziej opłacalne, a dla której mniej.
Dla osób, którym prawa obywatelskie są bliskie, wypowiedzi te są bez wątpienia bulwersujące i budzą sprzeciw. W debacie publicznej działania na rzecz nowych rozwiązań w prawie wyborczym są bowiem przedstawiane jako li tylko zmagania o podniesienie frekwencji wyborczej. To uproszczenie, jak się wydaje szkodliwe – bo umożliwia swobodne upartyjnienie całości zagadnienia. W proponowanych rozwiązaniach nie tylko o wysoką frekwencję bowiem chodzi. Celem jest wartość znacznie większą – zapewnienie wszystkim uprawnionym obywatelom możliwości rzeczywistego korzystania z ich konstytucyjnego prawa – jednego z najważniejszych w demokratycznym Państwie. Takie działania nie mogą podlegać partyjnym, politycznym rachubom i kalkulacjom. A czy obywatele z możliwości jakie daje im prawo wyborcze skorzystają – to już zupełnie inna sprawa i ich wybór.
Komentarz przygotowany przez Jarosława Zbieranka, kierownika Programu Prawa i Instytucji Demokratycznych ISP


