Jak społeczeństwo reaguje na zagrożenia dla infrastruktury i na ile jest przygotowane do radzenia sobie z kryzysami? To pytanie było punktem wyjścia do czwartej debaty z cyklu „Jak budować odporność społeczną na kryzysy?”, poświęconej relacji między bezpieczeństwem infrastruktury a społeczną gotowością do działania. Spotkanie, które miało miejsce 22 kwietnia br. we Wrocławiu zorganizował Instytut Spraw Publicznych we współpracy z Fundacją ORLEN, a patronat medialny objęła „Gazeta Wyborcza”
Debatę otworzyła Małgorzata Koziarek, analityczka Instytutu Spraw Publicznych, prezentując wyniki ogólnopolskiego badania dotyczącego postrzegania zagrożeń klimatycznych i energetycznych i gotowości do reagowania. Aż 89% respondentów uznało za poważny lub bardzo poważny problem dla kraju cyberataki, a niewiele mniej (ok. 80%) kataklizmy naturalne oraz kwestie związane z bezpieczeństwem energetycznym. Przy tym 44% uważa, że zjawiska związane ze zmianą klimatu stanowią poważnie zagrażają infrastrukturze. Około jedna trzecia badanych oceniła że ryzyka takie jak powodzie, podtopienia, susze, ograniczony dostęp do wody lub przerwy w dostawie energii mogą bezpośrednio dotknąć ich samych lub ich bliskich. Badanie pokazuje także krytyczną ocenę wobec działań instytucji publicznych – ponad połowa respondentów ocenia działania władz w łagodzeniu zagrożeń klimatycznych i zmniejszania ryzyka kryzysu energetycznego za niewystarczające.
Następnie uczestnicy panelu, moderowanego przez Sławomira Szymańskiego z „Gazety Wyborczej dzielili się swoją oceną odporności społecznej oraz przedstawiali sposoby angażowania obywateli w działania w sytuacjach kryzysowych i pomiędzy nimi.
Tomasz Wiertelak z Instytutu Cyberbezpieczeństwa podkreślał, że odporność infrastruktury zaczyna się na poziomie codziennych decyzji użytkowników. Zwracał uwagę, że obywatele mogą realnie wpływać na bezpieczeństwo systemów poprzez zgłaszanie podejrzanych wiadomości, weryfikowanie informacji i dbanie o podstawowe zasady cyberhigieny – np. unikanie używania tych samych haseł w różnych serwisach czy zgłaszanie prób oszustw SMS-owych do odpowiednich instytucji.
Podkreślał także, że wraz z rozwojem technologii rośnie zakres odpowiedzialności użytkowników – dotyczy to nawet takich rozwiązań jak przydomowe instalacje fotowoltaiczne, które podłączone do sieci i aplikacji mogą stać się elementem podatnym na cyberataki, jeśli nie są odpowiednio zabezpieczone.
Irena Krukowska-Szopa z Fundacji Zielona Akcja zwracała uwagę na rolę działań lokalnych i praktycznej edukacji. Podkreślała, że mieszkańcy – szczególnie na obszarach wiejskich – mogą wzmacniać odporność poprzez konkretne działania adaptacyjne, takie jak zakładanie ogrodów deszczowych, zbieranie wody opadowej czy zazielenianie przestrzeni wokół domów.
Wskazywała również na niewykorzystany potencjał retencji wody. Jak podkreślała, istniejąca w Polsce sieć rowów melioracyjnych wciąż służy głównie odprowadzaniu wody, zamiast jej zatrzymywaniu. Tymczasem działania – jak spowalnianie odpływu czy gromadzenie wody na obszarach wiejskich – mogłyby w dużo większej skali ograniczać skutki zarówno suszy, jak i gwałtownych opadów, niż pojedyncze wymagające dużych nakładów inwestycje hydrotechniczne.
Grzegorz Synowiec z Urzędu Miejskiego we Wrocławiu pokazywał jak można przygotować mieszkańców do sytuacji kryzysowych przez budowanie lokalnych mechanizmów współpracy. W mieście powstał system tzw. liderów powodziowych – osób działających na poziomie osiedli, które są szkolone przez miasto i służby, a w sytuacji zagrożenia pomagają organizować działania mieszkańców i koordynować ich zaangażowanie. W ten sposób można lepiej wykorzystać potencjał społecznej mobilizacji, a jednocześnie ograniczyć chaos i działania utrudniające pracę służb. Miasto prowadzi również program „Bezpieczny Wrocław”, który zapewnia szkolenia dla mieszkańców, materiały informacyjne oraz praktyczne wskazówki dotyczące przygotowania na różne scenariusze kryzysowe – od przerw w dostawach energii po zagrożenia związane z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi.
Paneliści wskazywali, że ważne jest łączenie działań edukacyjnych z praktyką: zakładania przez mieszkańców ogrodów deszczowych na terenach wiejskich, czy retencjonowania deszczówki w miastach (np. w ramach takich inicjatyw jak wrocławski program „Złap deszcz”) .
W tym kontekście ważnym wnioskiem z debaty, jest to, że społeczna odporność na kryzysy nie powinna się opierać wyłącznie na dużych inwestycjach infrastrukturalnych i działaniach służb, ale również na zaangażowaniu mieszkańców, w tym na codziennych, rozproszonych działaniach obywateli – od decyzji cyfrowych, przez zarządzanie wodą, po przygotowanie na sytuacje kryzysowe.
Podkreślano również, że wspieranie odporności na kryzysy to również odpowiednia postawa obywateli w sytuacjach kryzysowych: stosowanie się do zaleceń służb, unikanie działań utrudniających akcje ratunkowe oraz ograniczanie rozprzestrzeniania niezweryfikowanych informacji. Bardzo duże znaczenie ma współpraca i budowanie zaufania między mieszkańcami, organizacjami społecznymi i instytucjami publicznymi dla skutecznej reakcji na zagrożenia.
Panowała zgoda co do tego, że polskie społeczeństwo potrafi skutecznie mobilizować się w sytuacjach nagłych – takich jak powodzie czy inne katastrofy, jednak znacznie trudniej utrzymać zaangażowanie w okresach pomiędzy kryzysami. Debata pokazała jednak, że istnieje wiele sposobów na włączanie mieszkańców w budowanie społecznej odporności na kryzysy.