|
Społeczeństwo
obywatelskie w demokracji
Przywykliśmy do tezy, że społeczeństwo obywatelskie to coś niewątpliwie
dobrego i potrzebnego. Dlaczego i do czego społeczeństwo obywatelskie
jest jednak potrzebne w demokracji? Autor podejmuje refleksję nad relacjami
społeczeństwa obywatelskiego z demokracją i nad możliwymi kierunkami rozwoju
tych relacji. Jeśli zgodzimy się, że demokracja to ustrój polityczny,
a społeczeństwo obywatel-skie - to wszystkie inne publiczne związki między
wolnymi ludźmi, ograniczamy zasadniczo rolę demo-kracji w stosunku do
takiej, o jakiej pisał Alexix de Tocqueville czy jeszcze wcześniej John
Locke. Swój sens tracą wówczas takie sformułowania jak kultura demokratyczna,
mentalność demokratyczna,
a nawet władza ludu, ponieważ ów lud sprowadza się do roli maszynki do
głosowania. Przestaje mieć znaczenie, czy władza jest rzeczywiście demokratyczna.
Rozgraniczenie takie szkodziłoby więc demo-kracji. W niełatwej sytuacji
stawiałoby także społeczeństwo obywatelskie, które musiałoby się uporać
z zanikiem podziału na sferę polityczną i publiczną, czyli ewentualnym
"upolitycznieniem"; nową rolą kontrolera demokratycznej władzy;
nowymi funkcjami dotychczas przywidzianymi dla państwa; ograniczaniem
swobody swojego działania przez państwo, i wreszcie profesjonalizacją
(w miejsce entuzjazmu i spontaniczności działaczy ruchu obywatelskiego).
Autor zauważa, iż na obecnym etapie rozwoju sektor obywatelski często
stawiany jest w sytuacji bez wyboru - musi nadrabiać i "łatać"
za państwo, nawet jeśli państwo to nie jest szczególnie zainteresowane
jego rozwojem. A demokracja? Może, zamiast kruszyć kopie w daremnej walce,
lepiej byłoby uprościć sobie i innym życie, doprowa-dzając demokrację
do jej maksymalnego sformalizowania? Mogłoby się okazać, że demokracja,
z jaką mamy do czynienia w naszym kraju, działałaby równie dobrze, gdyby
radykalnie ograniczono wpływy
i zakres decyzji tzw. klasy politycznej. |