Konferencja
Czeska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej – spojrzenie z Polski
2 lipca 2009 r. Instytut Spraw Publicznych oraz Fundacja im. Heinricha Bölla zorganizowały konferencję: Czeska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej – spojrzenie z Polski. Jej celem była ocena przebiegu oraz dokonań prezydencji Republiki Czeskiej w Radzie Unii Europejskiej oraz sformułowanie na tej podstawie wniosków dla zbliżającego się polskiego przewodnictwa we Wspólnocie.
Podczas konferencji badacze ISP: dr Agnieszka Łada i Aleksander Fuksiewicz zaprezentowali raport "Czeska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej – spojrzenie z Polski" (czytaj >>>).
Relacja z konferencji:
Moderator dyskusji panelowej, dr Agnieszka Łada, kierownik Programu Europejskiego w ISP poprosiła panelistów o ocenę czeskiej prezydencji w UE w różnych jej aspektach.
Vit Beneš, analityk z Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Pradze, podkreślił, że może zaprezentować jedynie swoją niezależną, akademicką opinię na temat prezydencji. Odniósł się do podziału na „starą” i „nową” Europę. Podkreślił, że czeski rząd oczekiwał, że prezydencja będzie okazją do zmiany panujących na Zachodzie stereotypów na temat nowych państw członkowskich. Jego zdaniem, to się nie udało. Zauważył, że z badań Instytutu Stosunków Międzynarodowych wynika, że priorytet, którego realizację przez prezydencję oceniano w Polsce najlepiej, tj. Partnerstwo Wschodnie, nie było przez czeskich polityków traktowane jako rzeczywisty priorytet czeskiej polityki. Ważniejsza była dla nich kwestia rozszerzenia UE, zwłaszcza o państwa Bałkanów Zachodnich, a tu czeska prezydencja poniosła całkowitą porażkę, nie doprowadzając do rozwiązania konfliktu słoweńsko-chorwackiego, blokującego chorwackie negocjacje akcesyjne.
Sadi Shanaah, doradca czeskich Zielonych ds. polityki zagranicznej i europejskiej, zauważył, że oczekiwania wobec prezydencji były tak niskie, że Czechy mogły tylko pozytywnie zaskoczyć. Uznał jednak, że w sensie medialnym prezydencja była porażką. Opisał stanowisko Zielonych wobec priorytetów czeskiej prezydencji. Przedstawił również oceny czeskiej prezydencji w rozwiązaniu kryzysów międzynarodowych w czeskiej prasie, które były krytyczne wobec kryzysu w Gazie i pochlebne w przypadku kryzysu rosyjsko-ukraińskiego. Wymienił takie sukcesy prezydencji, jak wiosenny szczyt Rady Europy, na którym udało się zapisać gazociąg Nabucco na liście unijnych projektów priorytetowych, czy wizyta w Pradze prezydenta Obamy. Podkreślił też, że czeska administracja zyskała dobre oceny wśród unijnych urzędników.
Artur Lorkowski z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, wypowiadając się we własnym imieniu, podkreślił, że istnieją dwa poziomy oceny prezydencji: medialny i „poziom realnej roboty”, która odbywa się poza zasięgiem kamer. Sam zaangażowany jest w tę drugą część i uważa, że na tym polu dorobek Czechów jest imponujący i w żadnym stopniu nie odbiega od tego, co osiągnęły ostatnie prezydencje. Ocenił, że Czesi byli krytykowani przede wszystkim za niepodjęcie działań, których i tak nie mogli podjąć zgodnie z traktatami, bo byłoby to działanie poza granicami prawa. Formułując wnioski dla polskiej prezydencji podkreślił, że dojrzała prezydencja co innego planuje, co innego mówi, i co innego wpisuje do programu. Uważa, że Czesi mogliby zapłacić mniej wobec innych państw członkowskich w obszarach, w których odnieśli sukces, gdyby nie określili ich jako swojej priorytety. Podkreślił, że prezydencja powinna służyć przede wszystkim temu, żebyśmy po prezydencji byli uznawani za jedno z głównych państw UE.
Konrad Niklewicz
z „Gazety Wyborczej” krytycznie zareagował na słowa dyrektora Lorkowskiego, oceniając, iż mówienie, że prezydencja w warstwie tego, co jest zgłaszane publicznie powinna być na „niemówieniu” całej prawny lub na kłamstwie, jest straszne. Wyraził nadzieję, że znajdzie to swoje wytłumaczenie zanim Polska obejmie przewodnictwo. Odnosząc się do pozytywnej oceny prezydencji w warstwie administracyjnej, ocenił, że jest to nie wystarczające, ponieważ w oczach zwykłych obywateli Unii prezydencja była porażką, ponieważ zapamiętali oni to, co było w przekazie medialnym. A medialnie po dobrym starcie, prezydencja żeglowała od porażki do porażki. Ocenił, że czeska prezydencja pokazała, jak ważny jest po prostu charakter polityków i ich zdrowy rozsądek. W tym kontekście skrytykował czeskich polityków za niepotrzebne kontrowersyjne zachowania, bo to właśnie one będą zapamiętane przez europejską opinię publiczną.
Grzegorz Gromadzki
z Fundacji im. Stefana Batorego odniósł się zwłaszcza do Partnerstwa Wschodniego i współpracy czeskiej prezydencji z trzecim sektorem. Ocenił, że Czesi przedstawili ogólnie słuszny program prezydencji bez wyrazistych priorytetów. Szybki rozwój Partnerstwa Wschodniego był dla nich pewnym zaskoczeniem, ale lojalnie wspierali tę inicjatywę. Ocenił, że sam pomysł ma trudną przyszłość, co pokazała nieobecność na szczycie inauguracyjnym większości unijnych przywódców. Odnosząc się do współpracy z sektorem pozarządowym, ocenił, że relacje między czeskimi urzędnikami a światem pozarządowym ma inny, bliższy charakter niż w Polsce. Podkreślił, że osoby z organizacji pozarządowych wchodziły do administracji na czas prezydencji. Czesi rząd potrafi wykorzystywać ludzi ze świata pozarządowego. Uznał, że przełożenie wyborów parlamentarnych w Polsce na przed prezydencją jest absolutną koniecznością.

|