
Agnieszka Łada
(Rok publikacji: 2011)

Agnieszka Łada, Jacek Kucharczyk, Grzegorz Makowski, Filip Pazderski
(Rok publikacji: 2010)

Jacek Kucharczyk, Agnieszka Łada (red)
(Rok publikacji: 2010)

Aleksander Fuksiewicz, Agnieszka Łada
(Rok publikacji: 2009)

Melchior Szczepanik, Elżbieta Kaca, Agnieszka Łada
(Rok publikacji: 2009)
Blog
Data dodania: 7 lutego 2011, 12:03
Zaczynając pisać bloga, obiecałam przybliżać Czytelnikom, na czym polega Prezydencja i co oznacza ona dla polskiego rządu ale i dla polskich obywateli. Wielu osobom może ona się kojarzyć ze zdjęciami grupy panów (i kilku pań, bo parytety parytetami, ale szefami państw i rządów są w znacznej mierze mężczyźni) pstrykanymi na szczytach (czyli spotkaniach na najwyższym szczeblu) lub działaniach podczas tzw. kryzysów – w sytuacji, gdy coś na świecie dzieje się złego i właśnie państwo sprawujące Prezydencję powinno w imieniu Unii zareagować (obecnie razem ze stałym Przewodniczącym – van Rompuyem). Jednak Prezydencja, czyli inaczej mówiąc Przewodnictwo w Radzie, to, jak sama nazwa wskazuje, przede wszystkim przewodniczenie całej gamie spotkań unijnych na różnym szczeblu – od ministrów sektorowych (np. rolnictwa, gospodarki, kultury) po urzędników, wypracowujących stanowiska we wszystkich dziedzinach, jakimi zajmuje się obecnie Unia (dla przykadu węgierska Prezydencja zorganizuje na Węgrzech w swoim półroczu, które właśnie trwa, 250 różnego typu spotkań). To w związku z tym także moderowanie dyskusji, koordynowanie negocjacji, szukanie wspólnych rozwiązań i wychodzenie z inicjatywami, które będą interesujące dla 27 państw członkowskich.
Czyli Prezydencja to w znacznej mierze działania dyplomatyczne. A dyplomacja, jak powiedział kilka dni temu w Brukseli pewien wysoki urzędnik Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, jest jak krykiet – wyjątkowo nudna gra, przerywana bardzo ekscytującymi momentami, kiedy uderza się piłeczkę. Dla obserwatorów tylko ten moment – odbijania piłeczki zwłaszcza jeśli zbacza ona z oczekiwanego toru lotu, jest ciekawy. Idąc za tym porównaniem można przypuszczać, że dla wielu zwykłych obywateli, przeciętnie zainteresowanych tematyką europejską, czas Prezydencji nie będzie wielce interesującym okresem, pełnym wstrzymujących oddech zwrotów akcji oraz fascynujących momentów. Ciekawa Prezydencja może stać się wówczas, gdy dojdzie do jakiegoś kryzysu, napięcia na międzynarodowej lub unijnej scenie – kiedy piłeczka zboczy z toru i trzeba będzie działać szybko i sprawnie, aby wróciła do normalnej gry. Takim kryzysem może być konflikt w jakimś regionie świata, wybuch wulkanu, epidemia, kryzys gazowy czy innego typu wydarzenie, które zmusiło poprzednie Prezydencje do działania kryzysowego. I choć może takie momenty zainteresowałyby nieco więcej osób tematem Prezydencji, to jednak lepiej, żeby Polska nie musiała sprawdzać się w takiej roli ratującego sytuację na boisku.
Początek roku, po zakończeniu prezydencji, miał przynieść upragnione wytchnienie. Ale z [...]
„Gdyby miał się kierować tylko sercem, to w pierwszą podróż zagraniczną jako prezydent [...]



