|
Jaka Ukraina w Europie?
Nowa władza Ukrainy i jej polityka zagraniczna
Telemost Warszawa – Kijów
3 marca 2010 r. godz. 10.00 - 12.00
Instytut Spraw Publicznych, ul. Szpitalna 5 lok. 22, Warszawa
3. marca w Instytucie Spraw Publicznych odbyła się debata ekspercka zatytułowana „Jaka Ukraina w Europie? Nowa władza Ukrainy i jej polityka zagraniczna”. Zaplanowane połączenie audio – video z Kijowem niestety nie doszło do skutku z przyczyn technicznych, mimo to wewnętrzna debata polskich ekspertów okazała się niezwykle interesująca.
Debatę rozpoczęła dr Joanna Konieczna – Sałamatin, prezentując socjologiczno – demograficzny aspekt ostatnich wyborów prezydenckich. Na podstawie dostępnych danych próbowała zanalizować możliwe przepływy głosów pomiędzy elektoratami poszczególnych kandydatów, jak również pokazać zmiany, jakie dokonały się w ostatnich latach na Ukrainie. Prezentację można oglądać tutaj >>>.
Jej analiza pokazała, iż głosy wyborców ukraińskich w dalszym ciągu rozkładają się wedle klucza regionalnego. Istnieje wyraźny podział na północno – zachodnią część kraju, popierającą Julię Tymoszenko oraz południowo – wschodnią, sprzyjającą Wiktorowi Janukowyczowi. Jednak w tym, dość stałym do tej pory wzorcu, dokonała się delikatna zmiana. W leżącym na zachodzie Ukrainy okręgu zakarpackim I turę wygrał Wiktor Janukowycz. Pojawili się również kandydaci, których poparcie było względnie niezależne od kryterium miejsca zamieszkania (Siergiej Tihipko oraz Arsenij Jaceniuk). Poparcie, zwłaszcza dla Tihipki, zależało relatywnie silnie od innych czynników niż tylko miejsce zamieszkania.
II tura wyborów charakteryzowała się wyższą frekwencją, ale również wyższym odsetkiem głosów przeciwko obojgu kandydatom. Co ciekawe, najwięcej tego typu głosów odnotowano w Dnietropietrowsku, z którego pochodzi Julia Tymoszenko.
Dr Konieczna – Sałamatin oceniła na podstawie analizy korelacji, iż wyższe wyniki Janukowycza w obwodach były pozytywnie skorelowane z lepszymi rezultatami S. Tihipki oraz P. Symomenko. Poparcie dla Julii Tymoszenko było z kolei skorelowane wyższymi wynikami A. Jaceniuka, W. Juszczenki, W. Łytwyna oraz kandydatów o orientacji narodowościowej. Na tej podstawie można wnioskować o możliwych przepływach elektoratów w drugiej turze wyborów.
Wyniki badania exit poll pokazały z kolei, że poparcie dla kandydatów nie zależało od podstawowych cech demograficznych: wieku i wykształcenia. Wykształcenie miało znaczenie tylko w przypadku S. Tihipki, na którego głosy oddawali obywatele wysoko wykształceni.
Ostatni slajd prezentacji pokazuje ciekawe zestawienie mapy wyborczej Ukrainy z mapą I Rzeczpospolitej. Granice z 1619 r. są zbieżne z granicą, na której kończą się wpływy „pomarańczowej Ukrainy”, a zaczyna strefa rządów „Ukrainy niebieskiej”.
Dr Konieczna odniosła się także do wyników badań prezentujących stosunek Ukraińców do NATO i UE. Na Ukrainie wyraźnie przeważają nastroje pro-unijne i anty-NATOwskie. Również w tym przypadku widoczne jest zróżnicowanie regionalne. Zachodnia część Ukrainy sprzyja NATO w większym stopniu niż wschodnia. Według dr Koniecznej w obu przypadkach funkcjonuje ten sam stereotyp: postrzegania NATO jako organizacji antyrosyjskiej. Na podstawie takiej tezy mieszkańcy Zachodu chcą przystąpienia Ukrainy do NATO, a Wschodu są temu przeciwni.
Wiedza Ukraińców na temat UE jest dość znikoma. Na trzy zadane pytania (jak wybierany jest Parlament Europejski, jak funkcjonuje waluta Euro oraz ilu jest członków UE) 60% respondentów nie udzieliło żadnej poprawnej odpowiedzi. Średnia poprawnych odpowiedzi wyniosła 0,48 i była niezależna od zmiennej wykształcenia. Dla porównania, w Polsce średnia ta wyniosła 1,5 poprawnych odpowiedzi i w niewielkim stopniu zależała od poziomu wykształcenia respondentów.
Roman Kowalczuk z MSZ zauważył, iż o ile w pierwszej turze wyborów w 2004 r. głosy podzieliły się na Wschód i Zachód, to w decydującej turze przesunęły się nieco na Wschód dając zwycięstwo Juszczence. Kolejne wybory: parlamentarne oraz prezydenckie pokazały dalsze przesunięcie się wpływów Zachodu na Wschód.
Redaktor Marcin Wojciechowski ("Gazeta Wyborcza") także potwierdził, że w 2004 r. po raz pierwszy centrum Ukrainy zagłosowało tak jak jej zachodnia część. W tym roku mapa głosowania utrzymała się w tym samym kształcie, a nawet przesunęła nieco na Wschód. Zwycięstwo Janukowycza wynikało przede wszystkim z większej aktywności mieszkańców wschodniej Ukrainy oraz większej bierności i rozczarowania Zachodu. Tam też odnotowano wysoki odsetek głosów przeciwko wszystkim kandydatom. Można jednak zauważyć rosnącą liczbę ludzi, wyłamujących się z podziału regionalnego. Kampania w poszczególnych regionach nie była zdominowana przez jednego z kandydatów, ale była daleko bardziej pluralistyczna niż w 2004 r.
Dr Konieczna zauważyła, że wyniki wyborów zależały także od umiejętności wpisania się w pewien schemat. Julii Tymoszenko nie udało się do końca utożsamić z „pomarańczową Ukrainą”, co spowodowało, że część sympatyków tego obozu nie poszła do wyborów. Wygrana Janukowycza to także efekt specyficznego rozproszenia głosów, jakie odnotowano na Zachodzie. W 2004 r. i Zachód i Wschód Ukrainy były jednakowo zgodne w swoich sądach. W 2010 jednomyślny pozostał tylko Wschód. Wschodnia część Ukrainy ma także przewagę demograficzną, charakteryzuje się większą gęstością zaludnienia. Tak więc mimo że Julia Tymoszenko zwyciężyła w większej liczbie obwodów, to wygrał Wiktor Janukowycz, na którego zagłosowało więcej obywateli.
Redaktor Wojciechowski stwierdził, że nawet jeśli wskaźniki poparcia dla UE nieco spadły to nie powinien być to powód do obaw. Większa część społeczeństwa ukraińskiego popiera integrację z UE, podobnie jak większa część jest przeciwna współpracy z NATO, choć wiedza o obu instytucjach jest dość niewielka i oparta na skojarzeniach i stereotypach. Niemniej jednak wszyscy kandydaci na prezydenta głosili hasło euro integracji, co jest niezwykle pozytywnym elementem.
Prezydent Janukowycz raczej będzie chciał przełamać istniejący podział Ukrainy, a tym samym raczej nie będzie forsował kontrowersyjnych projektów. Czas realnej polityki na ogół odbiega od haseł kampanijnych, które mają za zadanie zjednoczyć elektorat. Nową prezydenturę będzie więc charakteryzować przewaga pragmatyzmu nad ideologią (czego przykładem jest szybka decyzja o zdjęciu działu dotyczącego wielkiego głodu ze strony internetowej prezydenta). Pierwszą wizytę w Brukseli Wojciechowski ocenił jako gest dobrej woli wobec Unii Europejskiej oraz wobec prozachodniej części społeczeństwa ukraińskiego. Jest to również element kreowania wizerunku suwerennego polityka – tak wobec UE jak i wobec Moskwy. Należy sobie zdać sprawę, na jak wczesnym etapie drogi do UE znajduje się w tej chwili Ukraina i jak głęboką modernizację musi przejść, aby móc zacząć myśleć o akcesji. Głównym zadaniem Janukowycza będzie więc zreformowanie kraju w tym pierwszym okresie przygotowań do UE. Tak jak Juszczenko wytyczył pewną wizję polityczną, tak Janukowycz może przekuć ją na konkretne działania polityczne, aby za jakieś 10 lat móc zadeklarować chęć przystąpienia do Unii.
Również Janusz Onyszkiewicz nie był pesymistą jeśli chodzi o przyszły kształt współpracy UE z Ukrainą pod wodzą nowego prezydenta. Zwrócił on uwagę na niezwykle istotny element biznesu ukraińskiego, dla którego Rosja jest silną konkurencją, a UE dużą szansą. Chociażby z tego względu polityka Janukowycza będzie wyważona między tymi dwoma ośrodkami. Poseł Onyszkiewicz uznał również, że póki co nie należy spodziewać się nowych wyborów, jako że dwie duże partie będą obawiać się utraty swoich mandatów na rzecz partii Tihipki lub Jaceniuka.
Dr Andrzej Szeptycki (ISM UW) wyraził wątpliwość, czy w czasach kryzysu oligarchowie ukraińscy nie będą chcieli najpierw odbudować swoich majątków w nieco bardziej „elastycznych” warunkach niż te stawiane przez UE. Niezwykle ważna pozostaje kwestia świadomości, wiedzy na temat UE, którą trzeba przekazywać i nad którą należy mocno pracować. W opinii dr. Szeptyckiego Janukowycz może być wygodnym prezydentem i dla Polski i dla UE. Utrzyma dobre relacje z Rosją, nie wymagając jednocześnie od przywódców europejskich obietnic wejścia do UE.
Redaktor Wilczak z "Polityki" stwierdziła, iż wśród oligarchów panuje przekonanie, że są u siebie i sami kreują swoje standardy, a te narzucane przez UE są im niepotrzebne. Ponadto zauważyła, iż do wygranej Janukowycza przyczynił się w pewnej mierze kryzys i upadek wielkich firm. Część obywateli doszła do wniosku, że kiedy premierem był Janukowycz warunki na rynku pracy były znacznie lepsze. Z takim przekonaniem oddała głos na tego właśnie kandydata.
Marcin Wojciechowski odnosząc się do przyszłości stwierdził, że Siergiej Tihipko zajmuje w tej chwili bardzo wygodną pozycję przy prezydencie, która pozbawiona jest politycznej odpowiedzialności, a tym samym stanowi dla niego dobry punkt do przygotowań do następnych wyborów prezydenckich. Zauważył również, że w samej UE nie ma zgody na akcesję Ukrainy na szczeblu państw członkowskich, a jedynie zgoda na „wzajemne zbliżanie się”. Ukraina jest póki co kandydatem na kandydata do UE. Istnieje szansa, że prezydent Janukowycz podejmie odpowiednie działania, aby Ukraina miała szansę spełnić podstawowe kryteria. Sytuację oligarchów redaktor ocenił niejednoznacznie. Istnieje możliwość, że kryzys popchnie ich w kierunku UE, ale równolegle część może uznać, iż bardziej opłaca im się wyizolować i najpierw odrobić skutki kryzysu poprzez związek z Rosją. Kolejne pytanie to, czy biznesowi ukraińskiemu opłaca się takie otwarcie na Europę i związana z tym konkurencja?
Z drugiej strony, elity proeuropejskie są rozczarowane wygraną Janukowycza i odbierają przyjazne zachowanie UE jako przejaw cynizmu i radości elit UE z braku aspiracji europejskich nowego prezydenta. Redaktor Wojciechowski widzi dużą potrzebę podjęcia zdecydowanych kroków zarówno Polski jak i UE względem tej grupy społecznej (rozważenie zmiany polityki wizowej). Prócz rozkazów modernizacji należy wdrożyć krótkoterminowe zachęty i dla władz i dla społeczeństwa, które podtrzymałyby zainteresowanie bliską współpracą z Unią.
Stanowisko red. Wojciechowskiego poparł Jacek Kucharczyk, podkreślając że konieczne jest wyciągnięcie ręki przez UE nie tylko do elit polityczno – społecznych, ale także do społeczeństwa. Mogłaby temu służyć reforma polityki wizowej. Równie istotna jest pomoc rozwojowa dla Ukrainy, w której szczególny akcent położony by został na budowaniu świadomości demokratycznej.
|